|
|
Zauroczony formą i karkołomnymi rozwiązaniami formalnymi polskiej rzeźby LUDOWEJ zacząłem "skręcać" w stronę tzw. "rzeźby animalistycznej" i z biegiem czasu "odkręcać" aż do momentu (a stało się to bardzo szybko), kiedy moje "ptasiory" i zwierzaki nabrały cech całkowicie indywidualnych i stały się (powiem skromnie) zupełnie inne od innych i natychmiast rozpoznawalne jako "rzeźby Lachowicza" . Niektóre z nich zbyt dosłownie zainspirowały kilku moich kolegów - rzeźbiarzy (...). Początkowo używałem i używam do dziś prostych narzędzi rzeźbiarskich dodając do warsztatu elektronarzędzia, które skracają dystans od idei do jej zmaterializowania. Wibracje jednak bezwzględnie niszczą stawy. Nie robie szkiców moich rzeźb, mam je "w głowie". Szkicuje jedynie wówczas, kiedy klienci wyraźnie tego oczekują. Czasami wracam do motywów moich wcześniejszych rzeźb - i robie to całkiem chętnie, to jednak nigdy nie jest to samo. Obecne rzeźby posiadają faktury inne niż inne oraz polichromie inne od innych, bo moje własne. Najlepszą recenzją moich rzeźb jest uśmiech na twarzy ludzi, którzy staja przed nimi i mają pyszną zabawę co zdarzyło mi się widzieć nie raz, także u powściągliwych w okazywaniu emocji Anglików czy Duńczyków. |